Były funkcjonariusz rosyjskich służb specjalnych wjechał do Polski dzięki nielegalnemu procederowi wizowemu

 

Jak informuje dziennik „Rzeczpospolita”, były funkcjonariusz rosyjskich służb specjalnych wjechał do Polski, posługując się prawdopodobnie sfałszowanymi dokumentami potwierdzającymi

zatrudnienie. Dokumenty miały być związane z procederem wizowym, który przynosił milionowe dochody w złotych. Według gazety cudzoziemcy płacili 9500 euro za pakiet usług „all inclusive”, obejmujący pomoc w uzyskaniu polskiej wizy i legalizacji pobytu w kraju pod pretekstem nauki lub podjęcia pracy.

Organizatorem procederu miał być Michaił P., były dyrektor uzbeckiego oddziału prywatnej uczelni Collegium Humanum, która już wcześniej znalazła się w centrum szeroko zakrojonego śledztwa dotyczącego handlu dyplomami. Według ustaleń śledczych grupa działała od 2017 roku do końca września bieżącego roku, zarabiając co najmniej 22,5 mln zł na pomocy cudzoziemcom w uzyskiwaniu legalnego statusu pobytu w Polsce.

Wśród osób, które wjechały do kraju dzięki temu procederowi, znalazł się były funkcjonariusz Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB) Rosji, jednej z głównych rosyjskich służb specjalnych. Mężczyzna miał przekroczyć polską granicę na podstawie sfałszowanych dokumentów dotyczących zatrudnienia, mimo że w Rosji był poszukiwany w związku z podejrzeniem o defraudację środków finansowych. Jak podaje „Rzeczpospolita”, polskie służby nie wiedzą obecnie, gdzie przebywa.

Gazeta zwraca uwagę, że wielu cudzoziemców było formalnie zatrudnianych przez nieaktywne przedsiębiorstwa, które istniały głównie na papierze. Firmy te odprowadzały jednak składki do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (ZUS) oraz Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ), tworząc pozory rzeczywistego zatrudnienia.

„Komu opłaca się finansować to przez wiele lat?” – zastanawiał się rozmówca gazety związany z polskimi służbami specjalnymi.

Uczestnicy procederu pochodzili przede wszystkim z Rosji, Białorusi, Ukrainy, Gruzji, Indii i Chin. Część z nich figurowała w dokumentacji jako studenci lub absolwenci polskich uczelni, inni otrzymywali zezwolenia na pracę od firm, które w rzeczywistości nie potrzebowały dodatkowych pracowników. Dyplom polskiej uczelni mógł również ułatwiać uzyskanie prawa pobytu lub późniejsze ubieganie się o obywatelstwo.

Centralne Biuro Antykorupcyjne (CBA) poinformowało, że mechanizm ten mógł zostać wykorzystany do zalegalizowania pobytu w Polsce co najmniej 200 cudzoziemców. Według „Rzeczpospolitej” rzeczywista liczba osób objętych procederem może być znacznie większa.

Śledczy ustalili również, że niektóre osoby formalnie zapisane na polskie uczelnie w rzeczywistości nigdy nie przekroczyły granicy Polski.

Jak podaje dziennik, proceder był kontynuowany nawet po aresztowaniu w lutym 2024 roku rektora Collegium Humanum, Pawła Ch. Zaledwie dwa tygodnie później Michaił P. objął stanowisko kanclerza w innej prywatnej placówce edukacyjnej – Pedagogium – gdzie miał kontynuować podobny schemat działania.

Według śledczych członkowie grupy mogli również sfałszować co najmniej 1500 dyplomów ukończenia studiów. Generalny Inspektor Informacji Finansowej, polska instytucja odpowiedzialna za analizę podejrzanych przepływów finansowych, bada informacje dotyczące kilkuset mieszkań w Warszawie nabytych przez osoby lub przedsiębiorstwa powiązane z grupą.

Śledczy podejrzewają, że firmy uczestniczące w procederze transferowały środki pochodzące z przestępstw pod pozorem fikcyjnych pożyczek. Miało to utrudniać ustalenie źródła pieniędzy oraz konfiskatę zgromadzonych aktywów.

„Rzeczpospolita” informuje również, że Michaił P., urodzony w Leningradzie, posiadający obywatelstwo rosyjskie, polskie i izraelskie, korzystał z pomocy zaufanych pośredników w Rosji, którzy wyszukiwali klientów i zbierali gotówkę. Mężczyzna miał następnie osobiście przewozić pieniądze do Polski, często w kwotach nieprzekraczających 10 tys. euro, czyli progu, powyżej którego wymagane jest zgłoszenie przewożonych środków organom celnym.

Śledztwo nadzoruje wydział do spraw przestępczości zorganizowanej i korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach.

Sprawa stanowi część szerszego dochodzenia dotyczącego działalności Collegium Humanum. W listopadzie ubiegłego roku prokuratura przedstawiła pierwsze poważne zarzuty w ramach tego skandalu. Objęły one 29 osób podejrzanych m.in. o korupcję, oszustwa, fałszowanie dokumentacji akademickiej oraz pranie pieniędzy.

Od tego czasu postępowanie zostało rozszerzone. 1 października Centralne Biuro Antykorupcyjne poinformowało, że prokuratura przedstawiła łącznie 881 zarzutów 97 osobom.

Collegium Humanum, założona w Warszawie w 2018 roku, zwróciła na siebie uwagę ofertą przyspieszonych programów MBA oraz studiów podyplomowych, często realizowanych we współpracy z zagranicznymi placówkami edukacyjnymi, które nie posiadały akredytacji. W połowie 2024 roku uczelnia zmieniła nazwę na Uczelnia Biznesu i Nauk Stosowanych „Varsovia”. Foto-Adrian Grycuk, Wikimedia commons.