Nawyk szybkiego zdobywania informacji sprawia, że polska opinia publiczna jest podatna na dezinformację

 

Natychmiastowy dostęp do wiadomości sprawił, że odbiorcy są coraz mniej skłonni czekać na pojawienie się zweryfikowanych faktów, co stwarza dogodne warunki do rozpowszechniania

dezinformacji – twierdzi polska badaczka.

Katarzyna Bąkowicz, badaczka zajmująca się komunikacją i mediami na Uniwersytecie SWPS w Warszawie, powiedziała Polskiej Agencji Prasowej (PAP), że problem nie polega tyle na samym „braku informacji”, ile na rosnącej niechęci społeczeństwa do zaakceptowania takiej sytuacji.

„W codziennym życiu staliśmy się bardzo niecierpliwi” – zauważyła Bąkowicz. „Tymczasem warto zachować cierpliwość i poczekać na wiarygodne, zweryfikowane informacje”.

Zdaniem badaczki tak zwana „luka informacyjna” pojawia się w sytuacjach kryzysowych, gdy oficjalne źródła nie dysponują jeszcze potwierdzonymi danymi, podczas gdy fałszywe informacje i spekulacje mogą niemal natychmiast rozprzestrzeniać się w internecie.

„Kiedy na przykład spada rakieta – tak jak miało to miejsce w województwie lubelskim – odpowiednie służby najpierw muszą dotrzeć na miejsce zdarzenia i przeprowadzić dochodzenie” – wyjaśniła Bąkowicz. Odniosła się w ten sposób do incydentu z końca lipca, kiedy rosyjski pocisk manewrujący Ch-101 naruszył polską przestrzeń powietrzną podczas zmasowanego nocnego ataku Rosji na Ukrainę i spadł we wschodniej części Polski.

Jak zaznaczyła, władze mogą mieć również uzasadnione powody, aby ze względów bezpieczeństwa czasowo nie ujawniać określonych informacji.

Takie opóźnienie może zostać wykorzystane przez osoby rozpowszechniające fałszywe treści. Media społecznościowe i inne usługi cyfrowe wzmocniły oczekiwanie, że informacje powinny być dostępne natychmiast – podkreśliła badaczka. Kiedy tak się nie dzieje, ludzie stają się bardziej podatni na spekulacje i teorie spiskowe.

Bąkowicz uważa, że dążenie do wypełniania luk informacyjnych wynika z naturalnych mechanizmów ludzkiego zachowania. Ludzie często wolą przyjąć jakiekolwiek wyjaśnienie – nawet jeśli jest ono nieprawdziwe – niż zaakceptować fakt, że na danym etapie nie wiadomo jeszcze, co dokładnie się wydarzyło.

Zdaniem Bąkowicz rozwój sztucznej inteligencji przyniósł kolejne wyzwanie.

Badaczka zwróciła uwagę na tak zwaną „dywidendę kłamcy” (liar’s dividend) – zjawisko polegające na tym, że ludzie mogą odrzucać autentyczne nagrania, fotografie lub inne dowody, twierdząc, że zostały wygenerowane przez sztuczną inteligencję.

W rezultacie samo istnienie przekonujących syntetycznych materiałów medialnych umożliwia kwestionowanie autentycznych dowodów, a tym samym jeszcze bardziej osłabia zaufanie do wiarygodnych i autorytatywnych źródeł.

Bąkowicz zaleciła stosowanie swego rodzaju „diety informacyjnej”: wybieranie tematów, które rzeczywiście zasługują na uwagę, korzystanie z ograniczonej liczby wiarygodnych źródeł oraz zaakceptowanie faktu, że ustalenie niektórych informacji wymaga czasu.

Jej zdaniem również media powinny być gotowe otwarcie przyznawać odbiorcom, że nie mają jeszcze wiarygodnych odpowiedzi, zamiast próbować w wyścigu o szybkość konkurować ze spekulacjami i niepotwierdzonymi informacjami. Foto-Frederick Burr Opper, Wikimedia commons.